K jak kolacja wigilijna, czyli… okienko nr #10

Dzisiaj będzie o jedzeniu na wigilijnym stole. Co ciekawe, to co serwujemy w ten wyjątkowy dzień, różni się na całym świecie, ba, nawet w naszym kraju! Inne specjały zjesz na Kaszubach a inne na Śląsku. To dopiero uczta!

Na Śląsku zjesz moczkę…

Odkąd zamieszkałam na Górnym Śląsku, jednym z obowiązkowych dań/deserów podczas tego świątecznego czasu jest moczka. To deser robiony z piernika pomieszanego z odrobiną wody, mnóstwa bakalii, gorzkiej czekolady i truskawek z kompotu. Brzmi szalenie, ale gdy spróbujesz, zakochasz się w niej od razu. Przynajmniej dla mnie może nie być makowca czy sernika, ale moczka obowiązkowo! Innym regionalnym śląskim daniem bożonarodzeniowym są makówki. To mak przełożony bułką lub bezą, na słodko lub wytrawnie. 

Wigila w różnych częściach świata

Jednym z tradycyjnych hiszpańskich dań jest Pulpo a la Gallega, czyli gotowana ośmiornica z ziemniakami, czerwoną papryką i cebulą. Włosi stawiają na symbolikę – w ten dzień na wigilijnym stole nie może zabraknąć Siedmiu Potraw Rybnych, mających przypominać siedem sakramentów. Francja to przede wszystkim sławne Foie Gras, pasztet z gęsich wątróbek. Stoły wigilijne w Szwecji uginają się od śledzi w różnych marynatach, zwanych Sill och Gravad lax, a także podawanej na słodko Risgrynsgröt, czyli kaszy gryczanej gotowanej na mleku z cynamonem i cukrem.

U mnie święta się nie liczą, jeżeli nie ma moczki. A jak jest u ciebie?

One Reply to “K jak kolacja wigilijna, czyli… okienko nr #10”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.