Dziedzictwo Orquidei Diviny Zoraida Córdova

Co to była za opowieść! Realizm magiczny. Fantastyka. Tajemnicza rodzina rodem z brazylijskiej telenoweli. Duchy, kogut zombi, cyrk i…róże wyrastające z różnych części ciała, czemu nikt specjalnie się nie dziwił. Jak na mój gust za dużo tego wszystkiego, jednak to kawałek dobrej literatury!

zaczytany weekend

Książkę Dziedzictwo Orquidei Diviny Zoraida Córdova zamówiłam z popularnej księgarni internetowej. Potrzebowałam oddechu od ciężkiej literatury. Zaciekawiła mnie również autorka, której książkę widziałam pierwszy raz. I już teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to jedna z najlepiej skonstruowanych historii, jakie miałam w tym roku w swoich czytelniczych łapkach. Mam jednak małe…”ale”.

Dziedzictwo Orquidei Diviny Zoraida Córdova

Cała opowieść zaczyna się dosyć nietypowo, bo od pogrzebu. Zaproszenia na tę uroczystość wysłała sama (przyszła) denatka, Oquidea Divina. Trzeba dodać, że wysłała je do wszystkich członków swojej licznej rodziny w dość nietypowy sposób. Jednemu przynosi je gołąb, innemu dosłownie wypala się na biurku w pracy. 

Ogromna rodzina Qrquidei Diviny przyjeżdża więc do Czterech Rzek, gdzie przed wielu laty niespodziewanie stanął dom Orquidei. Nikt z mieszkańców nie pamiętał, kiedy zdążyli do zbudować. Jednak wszystkim wydawało się, że jest tu od zawsze. Problem żałobników pojawił się już na samym początku – przez szczelnie okalające dom pnącza, nie mogli dostać się do domu. A potem…zaczyna się niesamowita historia powrotu do korzeni Orquidei, aż do Ekwadoru.

Zdania na akapity i inne bolączki

Ja już zapomniałam, jak czyta się taką literaturę. Już pierwsze strony uprzytomniły mi, że muszę zmienić nastawienie. Jeżeli czytasz opis głównego miejsca akcji, gdzie jedno zdanie jest rozwleczone na cały akapit, to wiesz już, że to specyficzny rodzaj książki. Na początku bardzo mnie to męczyło, ale potem, co dziwne, przestałam zupełnie zwracać na to uwagę. Swoją drogą, jestem teraz na kursie korektor/redaktor tekstu i na tym etapie, nie puściłabym tak książki. /tak, masz rację, jak będę już czynnym redaktorem, to czytanie książek nie będzie już takie samo;)/

Druga sprawa, która na początku mnie męczyła, to mnogość postaci. Tytułowa bohaterka miała dziesięcioro dzieci. I wszystkie przyjechały na jej pogrzeb. Połapać się w tym kto jest kto, początkowo nie było łatwo. Na szczęście potem autorka nieco zawęziła krąg bohaterów przewodnich. 

Ostatnia sprawa, nawiązująca do tej powyżej, to nazwiska. Główna bohaterka to Orquidea Divina Montoya. Jest też Pedro Bolivar Londono III albo też Felix Antonio Montoya Trujillo i Roberta Adelina Montoya Urbano. Zdaję sobie sprawę, że jak na realia z Ekwadoru, gdzie w większej części toczy się ta historia, to naturalne nazewnictwo. Ale weź się w tym potem połap. To tak jakby u nas był bohater Grzegorz Brzenczyszczykiewicz. W przekładzie na angielski nikt tego nie wymówi, a tym bardziej nie zapamięta. 

Koniec marudzenia!

Dawno nie czytałam książki z tak przemyślaną fabułą. Pod tym kątem nie miałam się zupełnie do czego doczepić. Autorka wodzi czytelnika za nos, opowiadając z jednej strony historię tytułowej Orquidei, a z drugiej, to co dzieje się po jej śmierci. Nie mogłam się od niej oderwać, a nawet raz tak się zaczytałam, że spóźniłam się do pracy.

Dziedzictwo Orquidei Diviny Zoraida Córdova to fantastyka

Chociaż w sumie bardziej pasuje to określenie „realizm magiczny”. I właśnie do tego najtrudniej było mi się przekonać. Generalnie cała historia toczy się swoim rytmem, a tu nagle – bohaterowie jadą do domu babki i widzą, że umiera, ale jakby nie do końca. Bohaterom rosną kolce? Zamieniają się w wiatr? Hodują koguta zombi? Tak. Rzadko sięgam po fantastykę i być może dlatego tak mocno mi to przeszkadzało. Jednak, co podkreślę jeszcze raz, to była jedna z najciekawszych opowieści, jakie miałam w rękach w tym roku. I samo to może posłużyć za rekomendację dla ciebie!

Dziedzictwo Orquidei Diviny Zoraida Córdova
fot. mycoffeetime.pl

Książka Dziedzictwo Orquidei Diviny Zoraida Córdova to nowość z księgarni TaniaKsiazka.pl

 

*wpis powstał przy współpracy z księgarnią internetową taniaksiazka.pl

9 Replies to “Dziedzictwo Orquidei Diviny Zoraida Córdova”

  1. O kurde. Nawet to mnie zaintrygowało. Ty to masz DAR, że tak powtórzę. A z dwojga złego wolałabym wyrastające z różnych części ciała róże, niż… koguty zombie. Tak, zdecydowanie, chociaż rosół na Halloween… Hmmm….

Leave a Reply